Milosc do starych aut z czasów PRL-u i nie tylko
A wy jak wielką macie miłoscdo starych samochodów?
Gdy stare zadbane klasyki youngtimery i oldtimery wyjeżdżają na ulice, inni kierowcy patrzą na ich samochody z uśmiechem, a nawet wzruszeniem. Często do nich machają i pozdrawiają. Bo wielu Polaków ma sentyment do aut z epoki komunizmu. No i iskierke w oku na widok ich sylwetki nadwozia która nie jest nudna.
Trabanty, wartburgi, tarpany, wołgi, maluchy, duże fiaty, łady, nysy, polonezy oraz syrenki - to one jeszcze kilkadziesiąt lat temu królowały na naszych drogach. Później dla wielu stały się wstydliwym znakiem czasów PRL-u. Gdy przyszedł kapitalizm, trafiały do garaży, stodół, na zaplecza podwórek, a nierzadko prosto na złom. Na szczęście nie wszystkie. Niektóre kilka lat później wróciły na drogi, dzięki pasjonatom. Ci w tych autach kochają wszystkie ich wady i niedoróbki, ich specyficzny zapach, a nawet dym wydobywający się spod maski. Niektórzy nie wyobrażają sobie jazdy innymi samochodami i marzą o tym, by wszystkie pojazdy z epoki PRL-u ocalić przed zniszczeniem.
Właśnie taką misję ratunkową powinien obrać sobie każdy pasjonat motoryzacji. Mnie kiedyś tez wzięło na ratowanie swojego starego Clio I w którego wpakowałem jakieś 6tys. Mój kolega Bartek tez wpadł obrał sobie za cel ratowanie poczciwego malucha w którego wpakował tez podobną kwotę. No jednak przyznam ze zabrakło nam cierpliwości by pakować wszystkie swoje oszczędności w auto a w nich ciagle było co robić. Chcieliśmy trochę odpocząć od tych wydatków i kupić sobie coś nieco bardziej zadbanego i nie wymagającego takiego wkładu finansowego dlatego kolega kupił civica a ja colta wdzięczne japonce zawsze niezawodne, w końcu starcza nam na to by zabrać swoje dziewczyny na jakąś randkę czy zadbać o siebie.. Wcześniej nam zawsze wiecznie na cos brakowało jednak to niezapomniane wspomnienie pozostało i pewnie co jest bardzo prawdopodobne jak w przyszłości nie będziemy mieli co robić z swoimi oszczędnościami to znowu nas weźmie na ratowanie jakiegoś samochodu przed śmiercią. Ja tez wam tego życzę. To piękne uczucie. Jak to sie mówi kupiona czekolada czy jak inni wolą flaszka daje tylko chwile przyjemności i odrobinę zapomnienia. A pieniądze wkładane na ten typ hobby daje przyjemność na całe życie. Często tak mam ze śnią mi sie moje stare samochody. Czasami są to koszmary ze zrobiłem im krzywdę a czasem są to przyjemne sny przypominające mi emocje jakie wtedy odczuwałem na przykład jak pierwszy raz w życiu odważyłem sie by nie jechac z kazdą pierdółką do mechanika tylko spróbować zrobić coś samemu. Jak pierwszy raz nieudolnie pomalowałem maskę i były fale. haha jaka to była amatorka... Zawsze tak jest jak człowiek uczy sie na własnych błędach ale kolejne próby malowania progów wychodziły mi już o wiele lepiej. Ahhh ten przyjemny strzał z rury który nawet nie wiedziałem od czego był. Kupiłem mu kiedyś dodatek do benzyny do wtryskiwaczy i strzelał mi jak rajdówka potem sie okazało ze to tez z powodu zle wyregulowanego gaźnika. Zamiast 6 litrów palił mi 8,5 ale tak go wyregulowałem (dopływ powietrza i benzyny) ze raz przegrałem z civiciem 1.4 tylko o długosc połowy samochodu. a to był tylko silnik 1.2
Chciałbym mieć kiedyś okazję stworzyć tak niespotykaną ekspozycję, że mogłaby być bazą muzeum motoryzacji czasów komunizmu. W garażach, warsztatach, budynkach gospodarczych gromadzić auta, które u gości wywołują uśmiech wspomnień, a niejeden i łezkę wzruszenia by upuścił. Można by u mnie znaleźć wszystkie marki samochodów produkowanych w państwach demoludów. Brakuje w Polsce takich miejsc i takich atrakcji nawet w dużych miastach. Co jest niestety przykre. Czasami na targach motoryzacyjnych przyjeżdżają stare amerykańskie Muscle Cary. Ale to tylko raz w roku, ale dobrze ze chociaż tak wielu ludzi na te wystawy przychodzi, można wtedy spotkać wielu interesujących ludzi i podzielić sie z nimi swoimi spostrzeżeniami czy opiniami. Rok temu byla parada starych samochodów ulicami Sosnowca miałem na nie isc niestety sie nie udało bo cos mi wypadło. Strasznie sie potem źle czułem ze taka okazja mi przepadła. Oby jak najmniej w naszym życiu takich straconych okazji.
Mój znajomy kiedyś chciał kopić Warszawe m20 jednak na internetowych aukcjach osiąga tak zawrotne ceny, że póki co rezygnuje. Za samochód ten trzeba bowiem zapłacić od 14 do nawet 80 tys. zł, co pokazuje, że wraca moda na PRL. Stare samochody, ich wyposażenie, części zaczyna się cenić, choć nie wszystkie. Niektóre modele wciąż trafiają na złom, sprzedawane są za bezcen lub niszczeją na polach. Te "skazane na śmierć" ratują tylko ludzie w miarę ogarnięci
- Nie mam za dużo wiedzy żeby poświęcać cały swój czas na ocalenie ich, mechanikiem nie jestem, wiec kwestia zarobienia na tym jak dla mnie odpada inni co mają trochę fachu w rękach mogą spróbować zarabiać w ten sposób restaurując samochody. Zwykłym pasjonatom takim jak my pozostaje tylko wydawać swe oszczędności na te piękne hobby. Pozdrawiam ludzi którzy chcą je ocalić, nie chcę, żeby wylądowały na śmietniku. ale mam serce do aut produkowanych w tamtym okresie.
Poza samochodami, które są moją pasją, chętnie wybrał bym sie na ogledziny kolekcji starych motocykli, nie interesuje sie nimi az tak bardzo ale z czystej ciekawości lubię spędzać swój czas w ten sposób. Niestety nie znam ludzi którzy takie kolekcje posiadają..
Klasyki mają duszę !
Chętnie poznał bym ludzi zajmujących się Zbieractwem rzeczy z czasów PRL-u. jak równiż szanuję i rozumiem ludzi którzy zbierają komunistyczne aparaty fotograficzne, motocykle, książki, ale samochody to jest to, co go naprawdę mnie kręci. Zresztą nie tylko mnie :). Klimat starych samochodów interesuje takze was moi drodzy czytelnicy. Byłbym szczęśliwy gdyby udało się wam zaszczepić te hobby wśród grona swoich znajomych czy wśród rodziny.
Ludzie którzy jeżdżą głównie syrenką oraz polonezem typu Borewicz. czy mają też wartburgi. Jak mówią wszystkie to auta z duszą i z historią. Tylko takie wybierają.
Najbardziej przykrą i bolesną sytuacją krzywdzącą me serce tak jak by ktos "wbił mi nuż w plecy" byly słowa usłyszane z ust mojego kolegi którego to jego dziewczyna oddała mitsubishi Colta CJA z 1993 roku na złom tylko dlatego ze zatarła silnik bo jechała bez oleju. Ja sie pytam nie było innej możliwości? Ja rozumiem ze dziewczyna może sie nie znac ale chłopak który nie odwiedzie od takiego durnego pomysłu swojej dziewczyny i na to przyzwala to juz jest barbarzyńcą i mordercą zadbanych niezardzewiałych unikatów. Jak by taka osoba zgłosiła sie do mnie ze na przykład chce odsprzedać koła od starego colta. Bo reszta miała trafić na złom. To ja oczywiście odkupił bym od niej całe auto, bo było mi go szkoda.
Nawet jesli kilka miesięcy miało by stać ono na podwórzu, by w końcu odłożyć na remont czy przeszczep silnika i dać jej nowe życie. Potem by były kolejne stare pojazdy i kolejne...
Następna krzywda jaka rani me serce przez którą mam łzy w oczach gdyz jestem człowiekiem wrażliwym i silnie odczuwam emocje z otaczającego mnie swiata i wszystkich rzeczy jakie sie wokół mnie dzieją. Jest brak przepisów i ustaw dotyczących wymagań jakie musi spełnic samochód by właściciel złomowiska mógł je przyjąć. Moze warto by było zebrac podpisy i ruszyć jakąś kampanie po czym wysłać list do Pana prezydenta aby własciciele złomowiska kategorycznie odmawiali przyjęcia samochodu który nie jest po wypadku lub jest mocno przegnity. By nie mogły sie dostac tam samochody tylko dlatego ze mają uszkodzony silnik czy małe wgniecenie na zderzaku.
Chciałbym tez miec w swoim zyciu wspomnienia , jak uczestniczył będę kiedyś w rajdzie starych samochodów siedząc za kierownicą choćby jakiegos muscle cara i. Nawet jesli do mety miałbym dotrzeć kilka godzin po wszystkich uczestnikach. Na dodatek był cały brudny. Ubabrał się, gdy co chwilę podczas przymusowych postojów musiał zaglądać pod maskę. Ale i tak był szczęśliwy.
Nawet jesli miałbym go wyciągać z garażu raczej od święta. A na co dzień jeździc jakims miej paliwożernym samochodem. Uzytkowanie takich samochodów daje odczuc po kieszeni ale moim zdaniem, to niedoceniane auta.
Starymi samochodami przejechałem już, wraz ze swoją dziewczyną, pół Polski gdyz bardzo lubię podrózować i spędzac czas zarówno z dziewczyną jak i samochodem. I również ona połknęła bakcyla starych aut, bo teraz razem z nią w kazdym mozliwym momencie fotografuję w plenerze swoje cacko.
- A wszystko dzięki filmom typu szybcy i wsciekli i grą na komputer oraz czasopismom czy magazynom GT, wtedy w dzieciństwie nie miałem internetu wiec to gazety, zaszczepiły w mnie miłość do starych samochodów
Inni ludzie mają tez dobrze jesli dziedziczą swoją pasję po ojcu czy dziadku to na pewno miłe uczucie móc kontynuować wspólnie zaczęty projekt który jesli byłby skończony to przechodniom aż "wykręcał by karki" za takim cudeńkiem. Bo wszystko w takim aucie błyszczało by od stalowych, chromowanych felg począwszy, na lakierze kończąc. Nie da się ukryć, że wzbudzi by spore zainteresowanie.
- Dziś wydaje się to śmieszne, ale na tamte czasy podświetlenie schowka i bagażnika bądź welurowe fotele to było naprawdę coś!. - Trzeba było za to dodatkowo zapłacić.Jesli jest także podgrzewana tylna szyba i automatycznie zwijane pasy czy cztery hamulce tarczowe to juz pełen lans mówiąc językiem młodych.
- Kiedyś fiaty miały na tylnej szybie naklejkę informującą o tym, że są w nich cztery hamulce tarczowe, bo wówczas większość aut miała dwa hamulce bębnowe i zdarzało się, że gdy fiat ostro zahamował, to jadące za nim auto wjeżdżało mu w tył.
- Z uwagi na to, że wilgoć i sól to dla klasyków "zabójstwo", autem jeździjcie tylko w sezonie :)
Mysle ze jesli ktos na starym samochodzie bez wspomagania ABS-u i całej innej elektronik uczy sie jeździc a gdy ktoś opanuje tak trudne auto zwłaszcza zimą, to da radę w każdym aucie
Dobrze jest tez rejestrowac sie na forach łączących fanów jednej marki czy konkretnego modelu, lub tez czytac artykuły na blogach poświęconych starej motoryzacji potem spotykając sie z klubowiczami przywiązanie i wiedza do swojego samochodu bardzo wzrasta....
Zycze wam jak największego przywiązania do swego oczka w głowie







0 komentarze:
Prześlij komentarz